Oddech a głos – dlaczego sposób oddychania słychać w mowie?
Głos powstaje z wydechu. To powietrze wydostające się z płuc wprawia fałdy głosowe w drgania, a następnie dźwięk jest kształtowany przez gardło, jamę ustną i nosową.
Można więc powiedzieć, że oddech jest paliwem głosu. Nie oznacza to jednak, że im więcej powietrza nabierzemy, tym głos będzie silniejszy, swobodniejszy czy lepiej brzmiący.
W pracy nad głosem znacznie ważniejsze od ilości powietrza są sposób, w jaki bierzemy wdech, praca głównych mięśni oddechowych oraz umiejętność gospodarowania wydechem podczas mówienia.
Co oznacza prawidłowy tor oddechowy?
Najbardziej ekonomiczny sposób oddychania opiera się przede wszystkim na pracy przepony oraz dolnych partii klatki piersiowej. Podczas wdechu dolne żebra rozszerzają się, a ściana brzucha może delikatnie przesunąć się na zewnątrz.
Nie chodzi przy tym o celowe „wypychanie brzucha”!
Popularne polecenie „oddychaj przeponą” również jest pewnym uproszczeniem. Przepona jest podstawowym mięśniem wdechowym i uczestniczy w fizjologicznym oddychaniu niezależnie od tego, czy świadomie o niej myślimy. Nie sterujemy nią jednak w izolacji tak jak np. mięśniami ręki. Dlatego w praktyce znacznie bardziej użyteczna jest obserwacja ruchu dolnych żeber, brzucha i całej dolnej części tułowia.
W czasie mówienia potrzebujemy czegoś więcej niż tylko swobodnego wdechu. Potrzebujemy stabilnej pracy mięśni oddechowych, która pozwoli wytworzyć i utrzymać odpowiedni strumień oraz ciśnienie powietrza podczas fonacji.
I właśnie tutaj zaczyna się bardzo ważna zależność między oddechem a napięciem głosu.
Dlaczego oddech szczytowy może zaciskać głos?
Jeżeli podczas oddychania udział dolnych partii klatki piersiowej i brzucha jest niewielki, organizm musi znaleźć inny sposób na wykonanie potrzebnej pracy.
Zaczynają mocniej włączać się dodatkowe mięśnie oddechowe położone w górnej części klatki piersiowej, szyi i obręczy barkowej. Widzimy wtedy unoszenie mostka i barków, wzmożoną pracę mięśni szyi, a czasem wręcz całego górnego odcinka tułowia.
To właśnie nazywamy potocznie oddechem szczytowym.
Problem staje się szczególnie widoczny wtedy, kiedy od głosu wymagamy więcej — chcemy powiedzieć coś dłużej, mocniej albo głośniej.
Głośniejsza mowa wymaga zwiększenia ciśnienia powietrza potrzebnego do fonacji. Jeżeli główny mechanizm oddechowy nie daje wystarczającego i stabilnego podparcia, organizm może próbować uzyskać potrzebną siłę przez zwiększenie aktywności mięśni dodatkowych.
A ponieważ wiele z nich znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie krtani, szyi i obręczy barkowej, wysiłek oddechowy zaczyna przenosić się również na obszar odpowiedzialny za tworzenie głosu.
Zamiast większej swobody pojawia się większe napięcie.
Krtań zaczyna pracować w mniej korzystnych warunkach, rośnie wysiłek fonacyjny, a głos może stawać się bardziej ściśnięty, twardy, mniej nośny i szybciej się męczyć.
Dlatego oddech szczytowy nie jest tylko kwestią tego, „gdzie nabieramy powietrza”. Może uruchamiać cały mechanizm kompensacji:
zbyt mała praca dolnego mechanizmu oddechowego → większa aktywność mięśni dodatkowych → wzrost napięcia szyi i okolicy krtani → większy wysiłek podczas tworzenia głosu.
I im więcej wymagamy od głosu, tym bardziej ten mechanizm może być widoczny.
Oddychamy inaczej w spoczynku i inaczej podczas mówienia
Spokojny oddech ma stosunkowo regularny rytm.
Podczas mówienia ten rytm się zmienia.
Wdech jest zwykle dość szybki, natomiast wydech zostaje znacznie wydłużony, ponieważ właśnie na nim powstaje wypowiedź. Organizm musi więc tak gospodarować powietrzem, aby wystarczyło go na zaplanowaną frazę.
W mowie zmienia się także aktywność mięśni wydechowych. Szczególnie przy dłuższej lub głośniejszej wypowiedzi istotną rolę zaczynają odgrywać mięśnie brzucha, pomagające kontrolować ciśnienie i przepływ wydychanego powietrza.
Dobra koordynacja oddechu i głosu oznacza więc nie tyle wykonanie „idealnego wdechu”, ile umiejętność podparcia głosu przez sprawnie pracujący cały mechanizm oddechowy.
Dzięki temu nie musimy ani przepychać dźwięku dużą ilością powietrza, ani ratować końcówki wypowiedzi napięciem krtani.
Więcej powietrza nie oznacza lepszego głosu
Jednym z częstszych błędów jest nabieranie przed wypowiedzią bardzo dużej ilości powietrza.
Intuicyjnie wydaje się to rozsądne: skoro mamy powiedzieć długie zdanie, warto zrobić duży zapas.
W praktyce nadmierny wdech może powodować wzrost napięcia w klatce piersiowej i utrudniać precyzyjne kontrolowanie wydechu.
Część osób natychmiast po rozpoczęciu wypowiedzi wypuszcza zbyt dużo powietrza, a potem końcówkę zdania próbuje powiedzieć na jego resztce. Pojawia się wtedy napięcie, pogorszenie jakości głosu albo konieczność gwałtownego dobrania kolejnego wdechu.
Efektywny głos nie potrzebuje największej możliwej ilości powietrza.
Potrzebuje stabilnego podparcia oddechowego i dobrze dozowanego strumienia wydechowego.
Kiedy warto przyjrzeć się swojemu oddechowi?
Na sposób oddychania podczas mówienia warto zwrócić uwagę, jeśli:
często brakuje Ci powietrza przed końcem zdania,
podczas wdechu wyraźnie unosisz górną część klatki piersiowej lub barki,
przy głośniejszym mówieniu mocno napina się szyja,
czujesz napięcie w okolicy krtani,
masz tendencję do gwałtownego wypuszczania powietrza,
często dobierasz powietrze w przypadkowych miejscach,
podczas dłuższej wypowiedzi pojawia się uczucie hiperwentylacji,
pod koniec zdań głos staje się słabszy albo bardziej ściśnięty,
przy próbie zwiększenia głośności zamiast większej nośności pojawia się większe napięcie,
dłuższe mówienie szybko powoduje zmęczenie głosu.
Nie oznacza to automatycznie, że przyczyną problemu jest sam oddech. Głos jest wynikiem współpracy wielu struktur, dlatego podczas oceny warto przyjrzeć się również napięciu mięśniowemu, sposobowi fonacji, postawie ciała czy pracy aparatu artykulacyjnego.
Oddechu nie warto oddzielać od głosu
Ćwiczenia oddechowe mogą być pomocne, ale samo wykonywanie długich wydechów czy „ćwiczenie przepony” nie zawsze przełoży się na lepszą mowę.
Najważniejszy jest moment, w którym oddech zostaje połączony z fonacją.
Odczucie stabilnej pracy dolnych partii klatki piersiowej i brzucha, przy jednoczesnym zmniejszeniu wysiłku mięśni szyi i okolicy krtani, pozwala doświadczyć zupełnie innego sposobu tworzenia głosu — swobodniejszego, pełniejszego i bardziej nośnego.
Celem nie jest więc nauczenie się „oddychania przeponowego”.
Celem jest taki sposób oddychania, który daje głosowi stabilne podparcie, a jednocześnie nie zmusza mięśni szyi i krtani do wykonywania pracy, która do nich nie należy.
Dobry oddech nie powinien być widoczny jako wysiłek. Powinien być słyszalny w głosie jako jego swoboda.


Komentarze